Jeszcze dekadę temu przeprowadzka do lasu kojarzyła się z ucieczką od cywilizacji. Dziś to trend rosnący w siłę. Polacy, zmęczeni zgiełkiem miast, coraz częściej wybierają życie na obrzeżach aglomeracji, w pobliżu terenów leśnych. Co sprawia, że zielona migracja przestaje być niszowa i staje się nowym modelem stylu życia?
Przede wszystkim: potrzeba spokoju. Pandemia uwypukliła zalety zdalnej pracy i związanej z nią możliwości życia z dala od centrów biurowych. Dla wielu osób oznaczało to szansę na realizację marzenia o domu z ogrodem – najlepiej w otoczeniu natury. Bliskość lasu staje się więc nie tylko synonimem relaksu, ale też realnym wyborem komunikacyjnym i ekonomicznym.
Nie bez znaczenia pozostaje aspekt zdrowotny. Obniżony poziom hałasu, lepsze powietrze, kontakt z przyrodą – to wszystko przekłada się na codzienne samopoczucie. Do tego dochodzi aspekt rodzinny: dzieci mają przestrzeń do swobodnej zabawy, a dorośli do pracy bez ciągłej stymulacji dźwiękowej.
Rosnąca popularność tzw. leśnych osiedli pokazuje, że urbanistyka przyszłości może wyglądać zupełnie inaczej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Zamiast drapaczy chmur – nowoczesne domy parterowe. Zamiast galerii handlowych – lokalne targi. I zamiast korków – ścieżki rowerowe oraz mikrospołeczności.
Zmiana w myśleniu o przestrzeni to także efekt rosnącej świadomości ekologicznej. Mieszkańcy terenów zielonych częściej korzystają z rozwiązań proekologicznych: przydomowych oczyszczalni, paneli słonecznych, zbiorników na deszczówkę. To styl życia, który wpisuje się w globalne zmiany klimatyczne i indywidualne potrzeby.
Czy życie blisko lasu stanie się nową normą? Wszystko wskazuje na to, że tak – przynajmniej dla tych, którzy cenią jakość codzienności ponad intensywność wielkomiejskiego rytmu.








